5 Jul 2010

brum brum

Weekend był bardzo męczący, bo zrobienie ~1000km w jeden weekend to jednak coś. Mimo to nie żałujemy, bo mieliśmy okazję być na ślubie i weselu Magdaleny i Marka. Dziękujemy za zaproszenie.

Wątek powyższy, gdyby post był pisany z 2 godziny temu pewnie byłby bardziej rozbudowany, ale przed chwilą zauważyłem, że moje Polo jednak tego tysiąca kilometrów nie wytrzymało. Właściwie to nie wytrzymał układ chłodniczy i całe litrowe borygo przebyło drogę od zbiorniczka do polpozbruku w mniej niż 5 minut. Do tego pralka zaczyna piszczeć podczas prania, co zapewne oznacza, że niedługo koniec jej żywota i będzie trzeba zorganizować zrzutę na nową. I to wszystko w urodziny Eli.