ten o IBM, kINO'ie, lodówce i pralkach
Czas na nju posta, w którym nijak nie da się zawrzeć tego co się działo od ostatniego wpisu, ale “przelecę” co główniejsze tematy. Będzie więc o kole naukowym, praktykach w IBM, dwóch nowych starych pralkach w ciągu 8 dni oraz nowej lodówce.
Wpis miał się pojawić co prawda już tydzień temu, ale dopiero teraz znalazłem czas żeby go dokończyć. Na szczęście nie zdezaktualizował się zbytnio.kINO (koło inżynierii oprogramowania)
W tym roku jest ciekawiej i żywiej niż rok temu. Naszym zadaniem jest stworzenie wtyczki do NetBeans IDE integrującą z RTC - produktem IBMa wspomagającym pracę nad rozwijaniem oprogramowania. Stworzyliśmy jeden duży zespół z którego wydzieliliśmy dwa podzespoły, testerów, ludzi odpowiedzialnych za interfejs użytkownika(kognitywiści), team-leadera i build managera. Taki niby prawdziwy zespół. Mi trafiło się bycie wuceszefem jednego z podzespołów.
O naszym planie poinformowany jest też sam IBM, a konkretniej ludzie związani z inicjatywą akademicką. Dostaliśmy licencję na RTC, postawiliśmy maszynę wirtualną z platformą jazz.net na wydziałowej maszynie i korzystamy z niego przy realizacji naszego projektu. Całkiem przydatne narzędzie, które sprawuje się znakomicie. Oczywiście ma kilka braków, ale nie przeszkadzają one w wykonywaniu zadań. Każdy ma jasno określone obowiązki, a postęp prac nad WorkItemami (=taskami/zadaniami) można kontrolować przez RTC właśnie. W tym roku nie ma “rozmytej odpowiedzialności”.Praktyki w IBM
Tak, IBM wie co robimy, jest tym całkiem mocno zainteresowany(a przynajmniej tak mówią ;). Padła propozycja zrealizowania naszego projektu w ramach zespołowych praktyk studenckich. Fajnie mieć papierek z IBM, większa motywacja też się przyda. W tym tygodniu mamy dostarczyć nasze dane, aby przygotowane zostały zaświadczenia o odbywaniu praktyk.
Osobiście bardzo mi się ten pomysł spodobał, głównie przez to, że takie rzeczy motywują i jest szansa na stosunkowo szybkie ukończenie przynajmniej tej części naszego projektu, którą mamy przedstawić najpóźniej do końca lutego.Dwie nowe stare pralki w 8 dni
Nasz stara, mocno pordzewiała, ładowana od góry pralka Polar wyzionęła ducha. Programator padł, a że nie warto było jej reanimować rozpoczęliśmy poszukiwania “nowej używanej” pralki na allegro/gumtree/etc. Nie trzeba było długo czekać, bo pralki w cenie ~200zł pojawiają się całkiem często. Pojechaliśmy, obejrzeliśmy, kupiliśmy, przewieźliśmy i przytaszczyliśmy z ledwością do naszego mieszkania. Starą z jeszcze większą ledwością wytaszczyliśmy. Pralki są cięęęęęęęęęęęęęężkie.
Rozpoczęliśmy testy. Pralka prała, trochę głośno, ale wirowała z zawrotną prędkością 800 obr./min. Następne pranie następnego dnia i to samo, pralka prała, już dużo głośniej ale wirowała. I w tym momencie poleciała z niej woda, a bęben zaczął najwyraźniej uderzać o swoją obudowę. Zostaliśmy z trupem. Przyszedł majster i stwierdził, że brakowało dwóch śrubek, a pralki nie opłaca się naprawiać. Na szczęście pieniądze zostały nam zwrócone. Dzięki czemu kupiliśmy następną pralkę. Przywieziona z Niemiec, w której naprawiono kilka części. 1200 obr./min, których baliśmy się włączać przez pewien czas. Póki co wykonała około 10 prań i działa bez problemu.Nowa lodówka
Nasza zamarzająca, pracująca 24h na dobę, starsza ode mnie, pożerająca kW prądu lodówka idzie do piwnicy.
Każdy kto przychodził do naszego mieszkania i o niej słyszał - chciał ją zobaczyć, obejrzeć lodówkę, w której połowę przestrzeni przeznaczonej na żywność zajmował lód. I to mimo rozmrażania co pół roku.W jej miejscu stanęła, kilkuletnia zaledwie, lodówka tej samej - wrocławskiej - firmy. Chociaż żeby ją doczyścić i pozbyć się zapachu zgniłych kartofli też potrzeba było sporo pracy. To, że stała zamknięta przez miesiąc zrobiło najwidoczniej swoje.