8 Dec 2009

ten o IBM, kINO'ie, lodówce i pralkach

Czas na nju posta, w którym nijak nie da się zawrzeć tego co się działo od ostatniego wpisu, ale “przelecę” co główniejsze tematy. Będzie więc o kole naukowym, praktykach w IBM, dwóch nowych starych pralkach w ciągu 8 dni oraz nowej lodówce.

Wpis miał się pojawić co prawda już tydzień temu, ale dopiero teraz znalazłem czas żeby go dokończyć. Na szczęście nie zdezaktualizował się zbytnio.

kINO (koło inżynierii oprogramowania)

W tym roku jest ciekawiej i żywiej niż rok temu. Naszym zadaniem jest stworzenie wtyczki do NetBeans IDE integrującą z RTC - produktem IBMa wspomagającym pracę nad rozwijaniem oprogramowania. Stworzyliśmy jeden duży zespół z którego wydzieliliśmy dwa podzespoły, testerów, ludzi odpowiedzialnych za interfejs użytkownika(kognitywiści), team-leadera i build managera. Taki niby prawdziwy zespół. Mi trafiło się bycie wuceszefem jednego z podzespołów.

O naszym planie poinformowany jest też sam IBM, a konkretniej ludzie związani z inicjatywą akademicką. Dostaliśmy licencję na RTC, postawiliśmy maszynę wirtualną z platformą jazz.net na wydziałowej maszynie i korzystamy z niego przy realizacji naszego projektu. Całkiem przydatne narzędzie, które sprawuje się znakomicie. Oczywiście ma kilka braków, ale nie przeszkadzają one w wykonywaniu zadań. Każdy ma jasno określone obowiązki, a postęp prac nad WorkItemami (=taskami/zadaniami) można kontrolować przez RTC właśnie. W tym roku nie ma “rozmytej odpowiedzialności”.

Praktyki w IBM

Tak, IBM wie co robimy, jest tym całkiem mocno zainteresowany(a przynajmniej tak mówią ;). Padła propozycja zrealizowania naszego projektu w ramach zespołowych praktyk studenckich. Fajnie mieć papierek z IBM, większa motywacja też się przyda. W tym tygodniu mamy dostarczyć nasze dane, aby przygotowane zostały zaświadczenia o odbywaniu praktyk.

Osobiście bardzo mi się ten pomysł spodobał, głównie przez to, że takie rzeczy motywują i jest szansa na stosunkowo szybkie ukończenie przynajmniej tej części naszego projektu, którą mamy przedstawić najpóźniej do końca lutego.

Dwie nowe stare pralki w 8 dni

Nasz stara, mocno pordzewiała, ładowana od góry pralka Polar wyzionęła ducha. Programator padł, a że nie warto było jej reanimować rozpoczęliśmy poszukiwania “nowej używanej” pralki na allegro/gumtree/etc. Nie trzeba było długo czekać, bo pralki w cenie ~200zł pojawiają się całkiem często. Pojechaliśmy, obejrzeliśmy, kupiliśmy, przewieźliśmy i przytaszczyliśmy z ledwością do naszego mieszkania. Starą z jeszcze większą ledwością wytaszczyliśmy. Pralki są cięęęęęęęęęęęęęężkie.

Rozpoczęliśmy testy. Pralka prała, trochę głośno, ale wirowała z zawrotną prędkością 800 obr./min. Następne pranie następnego dnia i to samo, pralka prała, już dużo głośniej ale wirowała. I w tym momencie poleciała z niej woda, a bęben zaczął najwyraźniej uderzać o swoją obudowę. Zostaliśmy z trupem. Przyszedł majster i stwierdził, że brakowało dwóch śrubek,  a pralki nie opłaca się naprawiać. Na szczęście pieniądze zostały nam zwrócone. Dzięki czemu kupiliśmy następną pralkę. Przywieziona z Niemiec, w której naprawiono kilka części. 1200 obr./min, których baliśmy się włączać przez pewien czas. Póki co wykonała około 10 prań i działa bez problemu.

Nowa lodówka

Nasza zamarzająca, pracująca 24h na dobę, starsza ode mnie, pożerająca kW prądu lodówka idzie do piwnicy.

Każdy kto przychodził do naszego mieszkania i o niej słyszał - chciał ją zobaczyć, obejrzeć lodówkę, w której połowę przestrzeni przeznaczonej na żywność zajmował lód. I to mimo rozmrażania co pół roku.

W jej miejscu stanęła, kilkuletnia zaledwie, lodówka tej samej - wrocławskiej - firmy. Chociaż żeby ją doczyścić i pozbyć się zapachu zgniłych kartofli też potrzeba było sporo pracy. To, że stała zamknięta przez miesiąc zrobiło najwidoczniej swoje.